- Co ich tu trzyma - pytałem towarzyszącego
codziennosc |fryzjer dla dzieci |szkolenia
„— Co ich tu trzyma — pytałem towarzyszącego mi Norwega „stamtąd", czyli z południa. — Przecież prędzej czy później będą się musieli pogodzić z przesiedleniem, tak samo, jak siedemdziesiąt lat temu musieli się pogodzić z parowcami. Przywiązanie do ziemi jest piękną rzeczą, ale za ten ich upór płaci przecież całe społeczeństwo norweskie, finansując szkoły i szpitale, dopłacając do transportu, budując jakieś zapory przeciw sztormom. Czy nie lepiej zostawić Wyspy Lofockie ich własnemu losowi A w ostateczności zrobić ze Svolvaer zabytkowy skansen dla turystów
— Oni chcą być „królami na własnym polu", jak mówi nordlandzkie porzekadło — odparł mój towarzysz podróży. — Żyją wprawdzie z morza, lecz zachowali naturę górali, krnąbrnych, nienawykłych do posłuchu i dyscypliny nowoczesnego przemysłu. Po prostu zginęliby w wielkim mieście, w łoskocie maszyn, w pędzie samochodów. W gruncie rzeczy są nadal wikingami, dla których walka z przeciwnościami przyrody, omijanie pułapek, mocowanie się z niebezpieczeństwem stanowią jedyną rację ludzkiego życia. Nie chcą i nie umieją żyć inaczej. Jedyna radość, jakiej zaznają, płynie z małych, lecz osobiście odnoszonych i codziennych triumfów nad morzem, skałami, nocą i chłodem. Cóż z tego, że zaczęliby pływać na wspaniałych, nowoczesnych trawlerach, gdzie strumień elektronów wykryje ławicę ryb, radiokompas ustrzeże przed pomyłką w obliczeniu kursu, echosonda nie dopuści do wpadnięcia na skały Przecież któregoś dnia uciekliby na pewno z tego komfortu do swych chybotliwych łódek, w ciemność i wycie lofockich wiatrów.“(11)
Betsson |Materace Tempur |Podrywanie dziewczyn
„— Co ich tu trzyma — pytałem towarzyszącego mi Norwega „stamtąd", czyli z południa. — Przecież prędzej czy później będą się musieli pogodzić z przesiedleniem, tak samo, jak siedemdziesiąt lat temu musieli się pogodzić z parowcami. Przywiązanie do ziemi jest piękną rzeczą, ale za ten ich upór płaci przecież całe społeczeństwo norweskie, finansując szkoły i szpitale, dopłacając do transportu, budując jakieś zapory przeciw sztormom. Czy nie lepiej zostawić Wyspy Lofockie ich własnemu losowi A w ostateczności zrobić ze Svolvaer zabytkowy skansen dla turystów
— Oni chcą być „królami na własnym polu", jak mówi nordlandzkie porzekadło — odparł mój towarzysz podróży. — Żyją wprawdzie z morza, lecz zachowali naturę górali, krnąbrnych, nienawykłych do posłuchu i dyscypliny nowoczesnego przemysłu. Po prostu zginęliby w wielkim mieście, w łoskocie maszyn, w pędzie samochodów. W gruncie rzeczy są nadal wikingami, dla których walka z przeciwnościami przyrody, omijanie pułapek, mocowanie się z niebezpieczeństwem stanowią jedyną rację ludzkiego życia. Nie chcą i nie umieją żyć inaczej. Jedyna radość, jakiej zaznają, płynie z małych, lecz osobiście odnoszonych i codziennych triumfów nad morzem, skałami, nocą i chłodem. Cóż z tego, że zaczęliby pływać na wspaniałych, nowoczesnych trawlerach, gdzie strumień elektronów wykryje ławicę ryb, radiokompas ustrzeże przed pomyłką w obliczeniu kursu, echosonda nie dopuści do wpadnięcia na skały Przecież któregoś dnia uciekliby na pewno z tego komfortu do swych chybotliwych łódek, w ciemność i wycie lofockich wiatrów.“(11)
<<<< - Bałam się ale nie gorzej
| - Jeżeli ojcu potrzeba >>>>
Betsson |Materace Tempur |Podrywanie dziewczyn